Produkty homogeniczne, masowej produkcji, nie różnią się niczym między poszczególnymi egzemplarzami. Klient wie, że egzemplarz, który otrzyma będzie taki sam jak ten, o którym czytał w gazecie lub który widział w sklepie. Dlatego z chęcią zamówi produkt przez Internet, jeśli będzie się to wiązało z niższą ceną.

Bardzo dobrym przykładem takich dóbr są książki. Kupujący nabywa książkę zwykle na podstawie recenzji, którą bez problemu można umieścić w Internecie. Kiedy już zdecyduje się na daną pozycję, nie robi mu różnicy gdzie ją zakupi, gdyż wszystkie egzemplarze są identyczne. Podobnie wygląda sytuacja np. z oprogramowaniem. Największy sklep internetowy, Amazon, zaczynał właśnie od sprzedaży książek. Nie posiada fizycznych sklepów, które musiałby zaopatrywać we wszystkie pozycje swojej oferty. Ma jedynie kilka centralnych magazynów, co pozwala mu oferować tysiące więcej książek niż pobliska księgarnia. Produkty niehomogeniczne, spośród których każdy egzemplarz jest inny, nie nadają się dobrze do sprzedaży przez Internet.

Reklama: Agencja interaktywna Bydgoszcz

Wyjątkiem mogą być przedmioty w miarę tanie, sprzedawane na aukcjach internetowych. W tym przypadku możliwość uzyskania okazyjnej ceny przeważa nad niemożnością dokładnej inspekcji towaru. Gdy jednak w grę wchodzi duży zakup, taki jak mieszkanie, ekskluzywna biżuteria lub luksusowy zegarek, klienci zwykle długo zastanawiają się nad kupnem. Pragną sami obejrzeć produkt, dotknąć go. Ważna jest także obsługa, kontakt ze sprzedawcą, który doradzi, odpowie na pytanie i zachęci do zakupu. Mało kto zdecydowałby się na kupno mieszkania wyłącznie na podstawie zdjęć zamieszczonych w Internecie, bez odwiedzenia go osobiście. W przypadku firm oferujących takie produkty, wprowadzanie opcji sprzedaży przez Internet nie jest opłacalne. Opłacalność sprzedaży produktów przez Internet zależy także od łatwości ich transportowania. Jeśli produkt jest wytrzymały i nie psuje się łatwo, można stosować tańsze formy jego dostarczania do klienta. Dzięki temu oszczędność na niższej cenie nie zostanie dla klienta zniwelowana kosztami przesyłki. Po raz kolejny dobrym przykładem są książki. Mogą one być długo w drodze, nie wymagają specjalnych opakowań, gdyż trudno je uszkodzić w transporcie. Do tego klientowi najczęściej nie zależy na błyskawicznym dostarczeniu takiego zakupu, tak więc koszty przesyłki mogą być niskie. Idealne do przesyłania są dobra informacyjne, których transport może następować drogą cyfrową. Przykładami mogą być tłumaczenia dokumentów, projekty inżynierskie i spisywanie umów.

Cały kontakt z klientem może teoretycznie przebiegać jedynie przez Internet bez kontaktu osobistego. Teoretycznie, ponieważ większość tego typu usług będzie wymagało zaufania klienta, a ten nie powierzy sporządzenia ważnej umowy firmie, o której nie wie nic poza tym, że posiada witrynę WWW. Fizyczne biuro może okazać się konieczne, aby klient mógł je odwiedzić i przekonać się co do solidności firmy, lub przynajmniej tego, że nie jest to pojedynczy uczeń liceum bez należytych kwalifikacji. Przy kolejnych już kontaktach wystarczy droga elektroniczna, zwykle o wiele wygodniejsza dla obu stron. Z powodzeniem można także sprzedawać przez Internet produkty, których transport jest drogi, lecz jego koszt nie gra dla klienta dużej roli. Tak może być dla rzeczy kupowanych jako prezent, których własnoręczne dostarczenie byłoby kłopotliwe. Dla przykładu klient chcący kupić kwiaty dla osoby mieszkającej w innym mieście jest gotów dużo zapłacić za możliwość sprawienia komuś niespodzianki, a jaka część tej ceny to cena dostawy nie ma tak dużego znaczenia. Nie opłaca się wprowadzanie funkcji transakcyjnej w przypadku przedsiębiorstwa sprzedającego tanie produkty, kupowane często w małych ilościach, czyli dóbr szybko zbywalnych (ang. fast moving consumer goods – FMCG). Klient zamawiając taki produkt chce go otrzymać w bardzo krótkim czasie a koszt dostawy nie może być wysoki w stosunku do kosztów produktu.

Konieczna jest mocno rozbudowana sieć dystrybucji. Aby była ona opłacalna, potrzebna jest duża liczba klientów na małym obszarze. W USA istniało kilka firm, które zajmowały się dostawą żywności zamawianej przez Internet, takie jak WebVan. Okazało się, że konsumenci wolą kupować instynktownie, wrzucając do koszyków w supermarkecie to co im się spodoba. Zakupy internetowe wymagają jednak dokładnego zaplanowania, co jest potrzebne, a do tego nie są przyzwyczajeni konsumenci. Dlatego WebVan zbankrutował, przetrwoniwszy 850 milionów dolarów.